Piszę Ci, że...


Zwycięstwo!

Wygrałem sesję, przeszedłem chwiejnym krokiem w nowy semester obijania się i spożywania :D JEstem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Wkład pracy w zdanie był minimalny w stosunku do ilości wypitych trunków i obejrzanych seriali i wypowiedzianych przed egzaminem przekleńśtwo na świat, uczelnię, egzaminującą profesor.

The Doors i Rolling Stones (Jotka, Ty wiesz, Mick Jagger (młodszy od Pumby!)) !!!


A tak w ogóle, to spokojniej się żyje tu, w akademiku, niż tam, w domu.


G.

:))))


2012-02-28 22:50:55 skomentuj (0)

Urodziny

Dwudziestka na karku.

I najlepszy prezent: w ciągu ostatnich kilku dni, także dziś (porozumiewawcze spojrzenie w stronę Grześka ;)), życie bardzo mocno przypomniało mi, jak wspaniałych ludzi mam wokół siebie.
Oni są największym prezentem.


Jotka

2011-12-07 19:58:01 skomentuj (13)

Nowy etap melomanii

Nie mogę się nie pochwalić- mam w końcu adapter:D i  dwie kolumny.

Pierwszy kawałek, jaki puściłem z komputera- "When the levee breaks".

Na zapuszczenie "Mrs. Robinson" z winyla czekam na Dominikę. A jutro idę opić transakcję i będzie fajnie, bo sami przyjaciele:D

Uzyskuję powoli spokój ducha. Ograniczyłem spożycie alkoholu, ilości wypalanej trawki, czasu przeznaczanego na nicnierobienie. Ani alkohol, ani trawka nie mogą być ucieczką od problemów, a tylko czasowym rozweselaczem w naprawdę dobre dni. Odbijam od dna, jeśli mogę tak powiedzieć. Zacząłem ćwiczyć.

Życzcie mi powodzenia, bo się przyda.

G

:)


2011-11-23 22:00:56 skomentuj (4)

Rozterki

Pięć tygodni nie miałem zajęć. Przez pięć tygodni piję, i jest mi z tym dobrze. Popijam piwko, dwa, cztery, wódkę, nalewkę, wino, cokolwiek jest. Ale za to piszę. Freud się kłania po sam pas.

Jestem w trakcie próby uniknięcia Friend Zone z dziewczyną, którą poznałęm jakieś 4 miesiące temu i coś mnie ukłuło, że to ta. Mogę z nią rozmawiać na wszelkie tematy, kocha książki, Pidżamę Porno i rocka, jest bardzo ładna (zakochałęm się najpierw w niej, potem dostrzegłęm ciało, to niesamowite).

Trzymajcie kciuki, ktokolwiek tu zagląda.

G.


2011-11-08 14:43:27 skomentuj (12)

Obiadowo

Polubiłam bary mleczne.

Tam nie muszę być piękna. Troszkę rozmazany tusz do rzęs i niezbyt perfekcyjnie ułożone włosy są na porządku dziennym.
Nawet nie ma jak przejrzeć się w łazienkowym lusterku, żeby sprawdzić, czy nie świeci się twarz. Tam po prostu się jest. Takim, jakim się przyszło. I już.

Jotka


2011-10-13 20:59:10 skomentuj (0)

Po konwencie

Na nogach od 7.00 w piątek do 20.30 w niedzielę, z malutką, 5- cio godzinną przerwą w sobotę, bo mnie wygonili.
"Ty tu, ty tu, ty tam, zróbcie to, to i to macie tyle, a tyle czasu". "Ruszać się, nic się samo nie zrobi". "No k**wa! Do roboty!".

"Nie chlać tyle, nie róbcie mi więcej problemów, niż już mam".

"Aga, moja wdzięczność wybiega daleko poza tę książkę, którą dostałaś. Gdyby mi nie waliło tak z paszczy, to bym cię pocałował".

Nie mam nóg, nie mam rąk, nie mam korpusu, a głowa, lub same oczy dryfują samoistnie w przestrzeni.

Nie wiem, ile zrobiłem kilosów po szkole, nie wiem, ile wypowiedziałem słów, ale zdycham po prostu. Wypaliłem n+1 fajek, wszystkie wysępione. Spaliłem trochę kopru, ale nie dla radochy, niestety, jako środek przeciwbólowy i działało wspaniale.

Przez dwie noce trzymałem pędzący burdel na kółkach, zwany konwentem, w jako takich ryzach. Sam, bo mój współpracownik grał i bawił się, mnie zostawiwszy. A teraz w ramach "podziękowań" chce mnie wyciągnąć na wódkę. Eeee, nie, nie dziś, nie chcę zginąć, jestem zbyt wycieńczony na wódkę. I każdy inny alkohol.

Zabawne, ale wczoraj serio zasypiałem na kazaniu xD

G.


2011-09-19 10:55:49 skomentuj (1)

Pies "Invisible", piłka tenisowa i technologia informacyjna

Hej.

Sorki za milczenie. Zbyt wiele się nie dzieje, a jeśli się dzieje, to rzeczy zupełnie nie zajmujących, uczelnianych, jak to przed sesją. W sumie, to nie chce mi się o tym pisać.

Poznaję miasto na rowerze, z dumą mogę stwierdzić, że potrafię trafić w najważniejsze miejsca. Ten rok było owocny, wspaniale samotnicki, co jednak wydatnie wpłynęło na moją osobę. Kiedyś może o tym napiszę, jednak nie teraz, gonią mnie terminy kolokwiów i zaliczeń. Na przykład z informatyki, co jest, przyznaję się, bezpośrednią przyczyną wpisania tej notki.

Zadanie obejmuje wrzucenie jakiegoś multimedium na bloga, a jeśli się go nie ma, to założenie. Na szczęście- mam. Ośmielę się więc przedstawić Wam mojego nowego przyjaciela, Barta. Jest zwykłą piłeczką tenisową, którą kupiłem w Decathlonie dokładnie wczoraj, w czasie przerwy w przejażdżce. Uzdolniony artysytycznie przyjaciel narysował na nim minkę radosną i pełną optymizmu. Lecz z drugiej strony pojawiło się "Ace of Spades", czaszka wpisana w pik, symbol Wojny w Wietnamie. To dla przypomnienia, że wszyscy mamy drugie oblicze.Bart

O moim ukochanym psie rasy Invisible nie będę się teraz rozpisywał. Wabi się Garret i każdy wyobraża go sobie inaczej. Wspaniała psina:)

Pozdrawiam Was radośnie, z mrocznego pokoju pełnego projekcji moich marzeń
GrzeHu


2011-05-29 19:39:58 skomentuj (4)

Witam Państwa serdecznie,

nazywam się Julka i mam bardzo dużo marzeń.
I wiecie Państwo co? Spełniam je. A czasem się zdrarzy, że same się spełniają. I nawet tego nie zauważam. Na przykład to teraz - spełniło się jakieś pół roku temu. A dopiero teraz je zauważyłam.
Wyszłam na przystanek tramwajowy, nie chciało mi się czekać, więc poszłam na piechotę. W trakcie drogi zaczęłam sobie wyrzucać, że głupia idę i się spóźnię, zamiast poczekać i dojechać na czas.
I wtedy zobaczyłam ten budynek. I coś mi się przypomniało, coś skojarzyło. Ale nie miałam na nosie okularów i nie mogłam dostrzec jego nazwy. Poszłam dalej.

A dzisiaj już wiem, jaki to budynek. Budynek, o którym kiedyś marzyłam, żeby choćby pod nim stanąć, popatrzeć z bliska. Budynek, który, widząc w telewizji, wzdychałam i mówiłam: tak, muszę tam pójść. Nawet na jesieni mówiłam mamie, że chcę odwiedzić to miejsce. Byłam przekonana, że leży w zupełnie innej części miasta. A on jest tu. I mijam go niemal codziennie.

A przeciez gdybym tego dnia nie poszła na piechotę, tylko pojechała tramwajem, to być może dalej bym się nie domyśliła, obok czego przejeżdżam w swojej codzennej drodze.

I tak zdałam sobie sprawę - ze spełnionego, bardzo osobistego, malusieńkiego i pewnie niewiele dla innych znaczącego marzenia.

Dziękuję Państwu za uwagę.


Jotka

P.S. Dziś zmiana czasu, nie lubię tego. A siedzę uparcie przy tym kompie, zamiast iść spać... i wpatruję się w moje marzenia. Bo mam ich pełno. I spełnią się, jeśli tylko dostanę jeszcze trochę czasu. Jeszcze trochę życia. Dobra noc. Piękna noc.


2011-03-27 01:15:32 skomentuj (1)

Szaleństwo

Biegnę. Coraz szybciej. Lubię to.

Praca mnie angażuje. Bardzo, bardzo, bardzo. Coraz bardziej. Nie wiem, na ile udają, a na ile naprawdę podoba im się moja praca, ale czuję się doceniona. Aczkolwiek stres jest, spory nawet. I coraz więcej obowiązków, zobaczymy. Poniekąd chcę też sprawdzić siebie, na ile dam radę, a kiedy już postanowię, że będę odmawiać przyjmowania na siebie nowych rzeczy.

A uczelnia? Jest okej. Leci.

No. To tyle chyba. Idę spać, bo jutro warsztaty o kobiecości ^^

Jotka

2011-03-11 23:27:15 skomentuj (1)

Bez sił, bez ducha, to szkielety

Dzisiejsza notka to krzyk rozpaczy. Wiem, że znowu będę smęcił i w ogóle pewnie nikomu nie zechce się tego czytać, ale może w ten sposób się chociaż trochę uspokoję.

Siedziałem dziś na kanapie i ni stąd ni zowąd mój wzrok zbłądził na kolekcję naboi na półce naprzeciwko. I jeden z nich był jakby za krótki, nie taki jak powinien. Jeden z najstarszych i najcenniejszych eksponatów- 8x50R Lebel sprzed 100 lat, zgubiony przez żołnierza Armii Hallera około 1920 roku- niemal zniszczony. Szyjka (ten zwężający się element łuski, w który wsadzony jest pocisk), nie dość, że kiedyś naruszony, teraz praktycznie nie istnieje. Bo siostra czy mama przejechały ścierą, "bo kurzu troszkę było". Mówiłem- nie ruszać, ale dzie tam. Jakbym zbił filiżankę, albo potrącił coś ich, to zagryzłyby mnie, a tak- oj, wywal to, kupa rdzy, po co ci to. Szlag mnie trafił. Ledwie powstrzymałem się przed litanią bluzgów.

Oczywiście zawirusowały mi też kompa i teraz mi się co chwilę wiesza. Nawet w trakcie pisania tej notki nie wyrabia. I, rzecz jasna, żadna się nie przyzna, no bo jak, przecież one nie brały. A ja doskonale wiem, że brały, bo są poprzestawiane pliki i ikony na pulpicie, a ja nigdy tego nie robię. Albo sms- biorę twojego kompa, bo młoda nie chce zejść. Teraz czeka mnie walka z wiatrakami- wirusami.

Na dokładkę złapała mnie grypa, nie mogę dojść do ładu z uczuciami i w ogóle świat mnie tak wkurwia, że z chęcią wysadziłbym ten burdel na kółkach w powietrze, byleby tylko na niego nie patrzeć. "Cola chciała mnie zabić!", "Doda cośtam-cośtam!", "Mój pies potrafi szczekać!", "Wielkie odkrycie naukowców- uprawiaj seks o tej godzinie tego dnia to cośtam-cośtam!", "Mają nową broń, zniszczą cały świat!", "Wielkie odkrycie amerykańskich naukowców- jedzenie w MacDonaldzie tuczy!". Mam dość i chcę jakoś dać wyraz swojej frustracji, jednak mój głos tonie wśród zgodnego chóru poprawnych politycznie jełopów, ekologów, świadków jehowy, lewicowców i innej swołoczy, na którą nie ma innego sposobu, jak postawić pod mur.

Przepraszam za słownictwo i generalną wymowę notki, ale cóż, nie zawsze jest słodko i różowo i nie codzień widzi się żabo- jelenie.
GrzeHu


2011-01-30 16:37:26 skomentuj (3)

ha!

Jutro moja pierwsza w życiu rozmowa o pracę.

Ratunku.

Jotka

2011-01-14 21:33:54 skomentuj (9)

Przepraszam za milczenie

... ale nie wiedziałem, co mogę tu napisać, z moich ostatnich przeżyć, przemyśleń...

Mój dzisiejszy wpis będzie chaotyczny, bo boli mnie mózg  i nie mam siły nic robić, a tym bardziej uczyć się na pierwsze kolokwium.

Odniosłem pewien sukces, wyszukując komplet informacji i zdjęcia wyjaśniające rodzinną legendę o poległym nad morzem kuzynie ze Stanów. Jotka tę historię zna. Nie sądzę, żeby sensownym było zamieszczenie jej tu, bo coś mnie łapie za serce, kiedy o tym myślę. Po prostu chciałem się bezczelnie pochwalić moją skutecznością w wyszukiwaniu informacji.

Studia historyczne na UMCS płyną mi bez przeszkód i zakłóceń, wykładowcy nie duszą, mówią ciekawie. Poza tym zdobywam wiedzę nie tylko z historii, bo jako przyszły nauczyciel historii i WOSu uczę się jeszcze ekonomii, socjologii i psychologii, które (poza ekonomią) są niezwykle ciekawe i zajmujące.

Poza tym robię to, co lubię- zdobywam środowisko, plusuję u ludzi, inwestuję w siebie- czytam Paragraf 22. Nie powiem, żebym był tym samym człowiekiem, od kiedy to czytam, bo nawet styl pisania moich opowiadań i ich tematyka bardzo się zmieniły. Trenuję też siłę woli i charakter, żeby umieć panować nad uczuciami i emocjami i nie pozwolić im zapanować nade mną, co zresztą i tak całkiem nieźle mi wychodzi.

Z pozdrowieniami

GrzeHu


2010-11-13 15:44:45 skomentuj (5)

I po raz pierwszy... studentka!

Zaczęło się. Stolica. Inauguracja, szkolenia, plan. Szukanie dojazdów, załatwianie biletów, duma z legitymacji.

Emocje zupełnie inne niż 3 lata temu, gdy sytuacja była poniekąd podobna. Zupełnie inne - sto razy pozytywniejsze.
Nowy tydzień. Pierwsze zajęcia. Czas wypełniony, wszystko nowe, ciekawe, ach! I zachwyt się pojawia, zachwyt. Zwykłym słońcem odbijającym się w szybach biurowców.
I trochę tęsknoty. Oj, sporo tęsknoty. I chęć zwiania, ucieczki do domu, do tych wszystkich miejsc i ludzi, których tak dobrze znam. Strach przed nowym.
I było już kilka łez smutku. Ale i łzy szczęścia. Bo jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyłam się z naleśników mamy (miodzio!) przywiezionych przez znajomą, która sama dołożyła mi konfitury, soki i pierogi. Łzy szczęścia - bo ktoś był mi tak strasznie życzliwy. W tak, bądź co bądź, trudnym czasie.

Dobrze jest. Wspaniale jest! Dziś Msza, nowy kościół. A potem orientowanie się w mieście z dziewczynami. Więcej takich dni!!!

Ach.

Jotka

2010-10-03 20:20:53 skomentuj (9)

Dziwnie tak

Świadomość, że jest już wrzesień, że nie spotkam nikogo z młodszych znajomych, kiedy wyskoczę na miasto, ani kiedy włączę gg, że będzie tylko gorsza pogoda i mniejsze ciśnienie nie napawa optymizmem. Co prawda dziś wyszło słońce, ale i tak się czuję piesko.

A kiedy czuję się piesko mam nastrój na filozofowanie, po czym przelewam to na papier lub komputer, żeby nie zblaknąwszy nie wywietrzało. Ubieram to w formy opowiadań, i choć nieraz są brutalne, to chcę zawrzeć w nich jakiś silny przekaz, który może kiedyś pomoże komuś zmienić coś na tym świecie. Utopia, nie?

Nie ma rodzeństwa w domu, poszło w końcu do szkoły, rodzice w pracy. A ja nie bardzo mam co z sobą zrobić, więc tworzę te opowiadania, po których ludzie mają niestrawność.

Dziwnie jest mieć świadomość, że za rok się nie będzie nastolatkiem, tylko wkraczającym na dobre w życie dwudziestakiem. Nie jest to ani miłe, ani niemiłe.

GrzeHu


2010-09-03 09:56:20 skomentuj (9)

yeah!

Zdałam, misie moje, zdałam prawko!
Za drugim podejściem, ale co przeżyłam i co zapamiętam to moje!

No, to teraz będzie pani kierowcą - egzaminator
Kierownicą! - komentarz Anny (była ze mną i w czasie porażki, i w sukcesie, przyjacieluch mój ;*)

Plus jeszcze recenzja mojego opowiadanka. Recenzja napisana przez znanego Wam pana G. ;)
Muszę się przyznać, że poprawiła mi humor jeszcze bardziej, nie spodziewałam się aż takiej euforii w niektórych momentach :D
A moze ktoś z Was pisze się na recenzenta moich opowiadań? Od czasu do czasu albo tylko jednorazowo... każda opinia jest dla mnie cenna.

No. To lecę się szykować, bo spędzę wieczór w naszym uroczym miastku!

Jotka


2010-08-24 16:03:24 skomentuj (4)

Czyżby?

Zero potrzeby pisania na blogu.

Gadam, chodzę, gadam, dzwonię, piszę, gadam, jeżdżę, hamuję, gadam, gaśnie mi silnik, gadam, łapię autobusy i spojrzenia.
Trochę jak nie ja.
A może to właśnie jestem ja?

Jotka


2010-08-03 14:00:24 skomentuj (6)

:)

Student historii na UMCS wita!:D

Niestety nie UW, bo się nie poznali na talencie... 

Czas podróży, strzelanek, pojedynków na szable, spotkań i ogólnie życia na 100%+VAT.

Pozdrawiam z wakacyjnych dróg:)

GrzeHu.


2010-07-20 13:53:37 skomentuj (5)

...

To czas na słodką herbatę.

Dopisane 12 lipca o 14:09
Dostałam się tam, gdzie chciałam.
Jadę zawieźć papierzyska :)

Jotka

2010-07-11 14:40:23 skomentuj (7)

Komu w drogę, temu trampki

Przywilej obywatela wykorzystany - zagłosowane (pierwszy raz!).

Przywilej od Boga - spowiedź - wprowadzony w życie.

Przywilej wakacyjny - jutro ruszam w drogę.

Robert, trafiłeś z tym pociągiem. Mam nadzieję, że nie zostanę w poczekalani ;)

Jotka



2010-06-20 18:07:29 skomentuj (4)

Czujesz spaleniznę?

Pytam, bo dziś śniło mi się, że paliły się moje włosy.

Trochę boję sie tego tygodnia, bo będę musiała parę razy wyjść ze swojej strefy bezpieczeństwa. No, ale mam okazję ćwiczyć moją dorosłość, o której nieraz wspominam od czasu 18stki.

Dialog na dziś (parafraza + trochę własnej inwencji, bo całości nie pamiętam):
Kobieta (K) i Mężczyzna (M)
K: - czemu jesteś taki jakiś...
M: - bo ja mam skomplikowaną przeszłość...
K: - oj wiesz, każdy ma skomplikowaną przeszłość, ale to nie znaczy, że...

(tak, to już koniec tego genialnego dialogu, po którym poczułam się... raźniej. no bo skoro każdy ma skomplikowaną przeszłość... to poczułam wspólnotę z resztą świata ;))

Jotka

2010-06-14 00:23:29 skomentuj (7)